-Jednak mnie nie zabiłaś-Uśmiechnął się. Spojrzałam na niego ocierając łzy. Rzuciłam się na niego i wtuliłam w jego pierś.
-Wybacz mi...p-przepraszam...j-ja..
-Wiem,że nie zrobiłaś tego świadomie.
-W-wiedziałeś?
-Tak. Myślisz,że to nie wydaje się podejrzane,kiedy ktoś co jakiś czas każe zostawać samemu i barykaduje wejście od swojej jaskini w tym czasie? Przecież znamy się od dzieciństwa. Jak rodzeństwo.
-Wybacz...-Położyłam łapy na mokrych oczach.
-No już,już kochana.
Resztę dnia spędziliśmy nadrabiając zaległości. Oglądaliśmy gwiazdy,
Kocham go...
<Co dalej Piv?>









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz