Pobiegł gdzieś przed siebie. Zrobiłam swoją codzienną naburmuszoną minę i powiedziałam:
-Nie,to nie.-Po czym odeszłam. W sercu jednak czułam wielkie rozczarowanie. Wtedy jakby się ocknęłam...przecież to Brow mi się bardziej podobał...ktoś rzucił na mnie urok miłosny,czy co? Pobiegłam do swojej jaskini:
-Już się stąd nie ruszam. Cały dzień.-Powiedziałam do siebie i zasnęłam...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz