-P-przepraszam.-Szepnąłem.
-Kochanie. Nie masz za co. Tylko powiedz...dlaczego ich nie olałeś?
-Nie pozwolę nikomu obrażać mojej rodziny...-Elza stanęła. Odwróciłem się.-Nigdy.-Szepnąłem i pobiegłem do samotnego zaułka.
zacząłem swój codzienny trening. Kiedy skończyłem,napiłem się i wróciłem do domu. Elza z wejścia mnie przytuliła.
-Skarbie! Tak się martwiłam! Szukałam cię,ale nie mogłam cię znaleźć! Nigdy więcej mi tak nie rób.
-No już,już. Jestem cały. Hmm...co tak smakowicie pachnie?
-Obiad-Zaśmiała się. Jak dobrze,że mam taką wspaniałą mamę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz