-Wiesz ja...-Speszyłam się trochę. Nie miałam słabości do facetów,tylko po prostu swoje przeżyłam.-N-nie jestem pewna...-Powiedziałam trochę spłoszona.-N-no dobrze. Tylko nie oczekuj wiele-Powiedziałam i pobiegłam za Ross.
-Więc...jesteś jeszcze mała. Spróbuj więc upolować młode sarny.-Wtedy dobiegł Corpoise.
-Dlaczego lepiej nie zacząć od samego jelenia?
-To ja ją uczę polować-Warknęłam-Jeleń ją ZABIJE!
-No nie wiem...a wiesz coś chociaż o wychowywaniu dzieci?
-Wychowałam jednego-Mruknęłam.
-Kogo? Na kogo wyrósł?
-Nie interesuj się!
-A na kogo wyrósł?
-Na silnego mordercę. Więc odsuń się jeśli łaska i daj mi jej tłumaczyć!-Szepnęłam Ross coś na ucho,a gdy skończyłam od razu pobiegła. Zaczęła się skradać aż w końcu skoczyła na młode sarny. Miała problemy z poradzeniem sobie z twardymi kopytami i wcale nie tak słabym ciałem ofiary,ale dała jakoś radę. Corpoise podbiegł do jej ofiary i już chciał zacząć jeść,kiedy zatrzymałam go.
-Stój! Ona go upolowała,więc ona zacznie jeść.-Dałam przejść Ross.
-Dzięki.-Powiedziała i wzięła pierwszy kęs. Wtedy my się dołączyliśmy. Kiedy skończyliśmy jeść,Corpoise wyszeptał mi na ucho:
<Co wyszeptałeś?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz