-To znaczy nie mogłem spać,ale to przez to,że ja chcę cię o coś spytać....Tina...czyyy...-Wtedy przerwał mi głośny ryk. Z za krzaków wyszedł ranny wilk. Był chudy i dziwny...
Z pyska lała mu się krew. Był ledwo żywy. Podbiegłem do niego i złapałem go,kiedy upadał. Ostatnim tchem wycharczał "On się zbliża...wasza śmierć...wojna...ona ją czuje...wie kiedy i jak....ona wie...co nastąp...." i umarł. Położyłem go na ziemi i wstałem. Tina podbiegła do mnie i wtuliła się w moje ramiona.
-Wiesz o kogo może chodzić?
-Nie jestem pewien...ale powiedział "ona czuje waszą śmierć". Znam tylko jednego wilka,który potrafi "wywęszyć" śmierć przyszłą,przeszłą i teraźniejszą.
-Masz na myśli....
-Tak....
Po pochowaniu dziwnego wilka,poszliśmy pod jaskinię Luny. Zapukałem do niej,ale nie odezwała się. Postanowiłem wejść. Tina szła za mną trzymając się mojego ogona. W środku leżała Luna. Czułem jednak,że nie śpi.
-Luna?-Zawołałem.
-Czego chcecie tak późno w nocy?-Zapytała. Jednak dla niej nie było to późno. W końcu nie potrzebowała snu. Jak raz powiedziała "księżyc to mój ojciec,a noc,matką mą".
-Jesteśmy z ważną sprawą.-Powiedziałem. Wilczyca wstała i podeszła do nas.
-O co chodzi?-Opowiedziałem razem z Tiną co się wydarzyło,a także słowa umierającego wilka.
-Czekamy na wyjaśnienie.-Powiedziała Tina.-Wiesz jak,kiedy,gdzie i w jakich okolicznościach zginiemy?
-Może.
-Powiedz. Proszę.
-A co ja wróżka jakaś? Nie mogę zdradzać takich informacji.
-Dlaczego?-Zapytałem.
-Eh...jeśli powiem wam jak wy i cała reszta zginiecie,los i przeznaczenie się zmieni i umrzecie w inny sposób. A to utrudnia przyszłość,że tak powiem. Wszystko się miesza i bla bla bla...
-Masz bardzo ograniczoną moc magiczną-Mruknąłem.
-Mniej niż innych. Każda moc jest ograniczona. Powodem jest równowaga. Istnieje pewne Tabu-nie wolno załamać równowagi. Gdy to zrobisz,wszystko runie. Jak budynek bez podparcia. Równowaga życia. Bez niej,kto wie co się stanie. Zające będą pożerać jelenie,pszczoły wilki...świat stanie na głowie. Więc lepiej odejdźcie stąd nim się zdenerwuję.
-Powiedz chociaż,czy będzie tu woja i czy na niej zginiemy!
-Owszem,będzie,jeśli to,co czuję się sprawdza,a zazwyczaj tak jest.
-Bywały czasy,kiedy się nie sprawdzało?
-Tak. Jak powiedziałam za dużo,albo ktoś zmienił bieg historii. Ale to trudne. Zazwyczaj wszystko co robisz,myślisz i czujesz,ma się wydarzyć,choć myślisz,że jesteś chytry. A to właśnie ma się stać. Masz myśleć,że możesz odwrócić bieg wydarzeń. Itp. idt. Nudy. Idźcie już.-Powiedziała i wypchnęła nas z jaskini. Odprowadziłem Tinę do jaskini i kontynuowałem,co nam przerwano.
-Więc...jeśli...eh...wyjdziesz za mnie?-Zapytałem dając jej piękną tiarę.
<Zgadzasz się Tina?>


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz