-Dziękuję...-Szepnąłem. Kochałem ją.-W takim razie...ja...zamienię się w wilka...bo...nie..to b-bez sensu...
-Co? CO?-Dopytywała się.
-K-k-koooocham cię.-Położyłem smoczy łeb przed nią i zamieniłem się w wilka,by móc z nią normalnie porozmawiać. Buteleczkę zawiesiłem sobie na szyi.
Zamknąłem oczy czekając na smutną rzeczywistość.
<Co dalej Daimont?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz