-S-słucham?
-J-ja t..dwfsljgnjk.-Strasznie się wstydziłam. Zniżyłam łeb tak,że miałam brodę w wodzie.
-W-wybacz...powtórzysz?
-Też cię kocham!-Powiedziałam szybko i zanurzyłam głowę w wodzie. Wtedy zobaczyłam coś świecącego trochę głębiej w jeziorze. Wyjęłam głowę i powiedziałam-Tam coś świeci!-I pobiegłam w tamtą stronę. Zanurkowałam i wpłynęłam do jaskinki. Do jej wnętrza prowadziło dość ciasne wejście,a w środku było trochę powietrza i...wysepka. Wysepka na której rósł jeden,kwiat.
Ale za to jaki piękny. W wodzie dookoła wyspy rosły kwiaty chyba tego samego rodzaju. To były kwiaty lotosu.
Wtedy dostałam wizji:
"-Nie odchodź! Błagam!-Krzyczałam.
-Mój czas się skończył...żegnaj...-powiedział mój przyjaciel.
Zmarł dokładnie w miejscu,gdzie rósł kwiat. Pamiętam jeszcze jego powstanie (kwiatu). Smok rozsypał się na malutkie kawałeczki,które wiatr poniósł gdzieś w dal,a tam,gdzie było jego serce,wyrósł mały kiełek. Jednak,kiedy wyszłam z jaskini,to wspomnienie zostało wymazane do czasu,kiedy znów tu wrócę"
-Hej! Lotos,Lotos!-Ocknęłam się. Przede mną stał zaniepokojony Mik i wykrzykiwał moje imię.
-W-wybacz.
-Kompletnie odpłynęłaś! Jaką miałaś wizję?
-Z-z przeszłości. Byłam tu już...-Opowiedziałam mu co "widziałam".
-Czyli jednym zdaniem,ten kwiat to jego serce?
-T-tak.-Podeszłam do kwiatu. Z oka popłynęła mi łza,która kapnęła na roślinę. Kwiat rozświetlił się tysiącami barw i przemówił:
-To jest świątynia smoka Kirigu (przyjaciela Lotos). Ten kwiat uleczy każdą ranę i powstrzyma każdą magię,jednak nie wyrośnie już nigdy więcej,jeśli go zerwiesz. Ten kwiat,to moje serce...
<Co dalej Mik?>



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz