-J-jaa....-Zaczerwieniłam się.-Obiecujesz mi cierpienie i wspólne zabijanie na wojnach i walkach?-Zapytałam poważnie,ale żartobliwie.
-Tak.-Uśmiechnął się. Przytuliłam go.
-Zgadzam się.-Szepnęłam mu do ucha. On szczęśliwy podniósł mnie,położył na plecach,rozłożył skrzydła i powiedział:
-Wracajmy do domu.-Kiwnęłam głową na "tak". Nieświadomie ścisnęłam mocno jego plecy.
-Ał!
-P-przepraszam. Rozmyślałam o czymś.
-O czym takim?
-J-ja...po prostu...nie zostało mi wiele czasu...-Schowałam głowę w jego sierści.
-Do czego?
-Mam dług u bogini śmierci. Muszę zdobyć 6 666 dusz dla niej,do pojutrza. Mam już 5 550. Nie wiem,czy uda mi się zebrać tyle do pojutrza.
-Za co to dług?
-J-ja. To było jeszcze nim stałam się bezuczuciową sadystką-Zaśmiałam się na wspomnienie "bezuczuciowa sadystka".-Moja siostra była bardzo chora. Kochałam ją całym sercem,ale moja magia nie mogła jej pomóc. Przeklęłam wszystkich bogów,kiedy dowiedziałam się,że musi umrzeć. Wtedy ukazał mi się bóg śmierci. Hades. Podpisaliśmy krwią naszą umowę,że moja siostra będzie żyła długo i w zdrowiu,o ile dam mu 6 666 dusz do dnia..cóż właśnie tego,który niedługo nastąpi. Brałam udział w wojnach i zbierałam jak najwięcej. Ale nie udało mi się zbytnio...zwłaszcza,że co jakiś czas zdarzało się coś,co odbierało mi zdobyte dotychczas dusze. Nauczyłam się nie mieć wyrzutów sumienia. Kompletnie się ich pozbyłam. Nauczyłam się też walczyć i zabijać. Nie mam sobie równych w tej dziedzinie. Zapomniałam o mocy ożywiania. Byłam chodzącym zabójcą....rozgadałam się.
-Rozumiem...wiesz...pomogę ci zebrać te dusze...
-Nie...to ja muszę zabić wilka,którego duszę wezmę. Jutro też wyruszę na jakąś wojnę. W ostatnich czasach wojny trwają co jakiś czas niedaleko. Przypomniały mi się wojny 694 roku. Heh. Ile to już czasu minęło? Setki lat.
<Co dalej Corpoise?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz