sobota, 7 czerwca 2014

Od Rina CD Elzy 154

Zapanowała chwilowa cisza. Podszedłem do niej i wyjąłem miecz z pochwy na plecach. Położyłem go obok niej. Na jej głowie lekko położyłem swoją łapę mówiąc:
-Nie jest ważne kim się urodziliśmy. Demonem,diabłem,aniołem,czy po prostu zwierzęciem. Ważnym jet to,jakie są nasze uczynki.-Podniosła łeb. W jej oczach widziałem łzy i nadzieję. Patrzyliśmy sobie nawzajem w oczy.-Owszem,zabijam demony. Powiem szczerze,że to dla rozrywki,ale nie robię nic złego,bo tamte demony nie panują już nad sobą. To stworzenia,które całkowicie pochłonęła ciemność....ale czuję się trochę obrażony,że na prawdę myślałaś,że cię zabiję,albo odrzucę.-Zrobiłem obrażoną minę i spojrzałem w bok. Ona zaśmiała się i znów skierowała mój łeb w jej stronę.
-Przepraszam-Zaśmiała się i polizała mnie w usta. Przytuliłem ją czule.
-Chodź. Czas wracać do domu. Aniele.
<Co dalej Elza?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz