-To nie jest moja siostra! Nie obrażaj tak mojej rodziny!-Krzyknęłam.-Idę na tą wojnę! Zakończę ją,zbiorę potrzebne mi dusze i spłacę dług! I nie waż mówić,że jest moją siostrą!
-I tak to,co robisz jest złe! Zabierasz ich dusze,nie dając im wiecznego spoczywania!
-To są dusze złych wilków,które męczyły by się jeszcze bardziej w piekle niż w moim słoczku!-Krzyknęłam. Elza zamarła. Wyglądała jakby popełniła zbrodnię i chciała przeprosić,ale nie zdążyła. Odleciałam w stronę wojny. Było to bardzo daleko,więc "włączyłam" szybkolotność. Byłam tam w 3 minuty. Postanowiłam pójść na całość. Przemieniłam się w prawdziwą mnie-demona. W postać,którą nazwali-zabójcą.
Z uśmiechem na pysku zabijałam wszystkie złe wilki i chowałam ich dusze. 6 524,jeszcze kilka dusz. Machnęłam mieczem.6 550 dusz. Akurat kiedy brakowało mi garstki wilków,wojna się skończyła. Zostały tylko dobre wilki. Odepchnęłam je. Wycofały się. Wojna wygrana. Corpoise zdziwiony podszedł do mnie i zapytał:
<O co zapytałeś Corpoise?>

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz