sobota, 7 czerwca 2014

Od Luny CD Death 155

Teleportowałam się. Stałam teraz przed Death.
-Dość! Już dość!-Powiedziałam. On był trochę zdziwiony.
-Ale,dlaczego,matko? Czy nie tego pragnęłaś? Śmierci,nieszczęścia?
-Ale nie na niewinnych wilkach! Może i lubię cierpienie,ale nie niewinnych! Nie zniżajmy się do poziomu ludzi!Lesti odzyskała panowanie nad swoim ciałem. Nie bądź jak ludzie! One nic nie zrobiły Noris! To ograniczenia mojej magii! Pogódź się z tym i ogarnij się!
-Nie jestem piękny w tym ciele?
-Jesteś skarbie. I takiego ciebie uwielbiam,tak jak uwielbiam ciemność. Ale nie na nich. Nie szukaj zemsty na tych,na których nie masz za co wykonać zemsty. Czy to nie tego uczyłam cię przez te wszystkie lata?
-A-ale...matko...
-To wojna jest po to,by zabijać. Nie bądź jak pewna wilczyca,którą niedawno spotkałam. Nie zabijaj swych dzieci i nie zostawiaj ich na pastwę losu! TO TWOJE DZIECI! OPANUJ SIĘ!-Krzyczałam z małymi łzami w oczach.
-Luna...już kompletnie cię zepsuli. Gdzie podziała się ta rządna krwi i śmierci,niezależna,krwawa Luna? Moja prawdziwa matka?
-Dalej siedzi na dnie mojej duszy. Nie zepsuli mnie,ale dali mi coś do zrozumienia. Przyjaciół się broni,nie zabija! A zwłaszcza rodzinę! Czy ja zrobiłam ci kiedyś krzywdę?
-Nie...
-To ty nie rób krzywdy swoim dzieciom! Tak jak tobie zrobili krzywdę wysyłając cię wtedy na wojnę! Zrozum co do ciebie mówię!-Wtedy usłyszałam szelest trawy. Przy krzakach stała zapłakana Lesti. Usłyszałam myśli Death "Ona pewnie mnie już znienawidziła i nie traktuje mnie jak ojca". Odpowiedziałam "Jest tylko jeden sposób,by się przekonać,durniu (tak na niego mówiłam,kiedy się z nim droczyłam)"
-T-tatusiu...-Szepnęła. Death klęknął przy niej. Przybrał swoją wilczą formę.-D-dlaczego?
<Co dalej Death?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz