Zdziwiło mnie jej zachowanie,więc poszedłem sprawdzić o co chodzi. Powiedziałem L,żeby została i poszedłem do Daimont. Może była smutna,że ją tak źle potraktowałem?
-Hej Daimont-Powiedziałem,kiedy wreszcie ją znalazłem.-Przepraszam,że wtedy byłem taki...chamski...byłem zły,że mnie tak tam trzymali,a L po prostu mnie rozśmieszyła. Zauważyłem wtedy,że tu nie jest tak źle. Proszę,wybaczysz mi?-Zapytałem podając jej łapę. Zdziwiła się.-Zacznijmy od nowa,ok?
-D-dobrze...
-Jeśli chodzi ci o L,nie ma między nami nic więcej,niż przyjaźń.-Zaśmiałem się.-Więc,co chciałaś mi powiedzieć?
<Co dalej Daimont?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz