piątek, 6 czerwca 2014

Od Corpoise Do Ingella 137

Nie wiedziałem ,że taki kurdupel da rade z tyloma demonami . Szkoda ,że nie wie ,że jestem ich księciem ... -uśmiechnąłem się szatańsko nagle Luna zapytała :
- Ej i co ty myślisz na  przed temat tych nowych ? -spytała pokazując głową gadających przed nami braci.
- Mogą być ... - powiedziałem przewracając oczami .
- Ej co ci ? - spytała waląc mnie swoim ramieniem.
- Eee nic nie podobają mi się- powiedziałem.
- Hej ty Corpoise . Chodzi pokaże ci co wymyśliłem z bratem .
- No idź - powiedziała Luna popychając mnie do przodu nagle braciszkowie pokazali mi jak robią jakieś soje "sztuczki" :
- I co sobie o tym myślisz ? - spytali.
- Może być ... - powiedziałem .
- Co morze być ?
- No morze być ...- powiedziałem i pobiegłem do mojej jaskini po chwili przybiegła zapłakana Elza.
- Co jest ? - spytałem .
- Corpoise ... nasz ojciec może zginąć - powiedziała . I wtuliła się w moje ramiona była cała zapłakana nagle przybiegł Rin :
- Elza ? - spytał - To ty ?
- Grrrrr - warknąłem - Coś zrobił ojcu !!!! - krzyknąłem ponieważ to było dziwne ,że pojawił się tuż po Elzie.
- J-ja nic - powiedział.
- Rin !!! - Elza rzuciła się w ramiona Rina .
- Co się stało kochana ?
< Rin kochana ? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz