-Kim jesteś? Co tu się stało?-Zapytała zapłakana Lesti.
-Jestem...Nigrum...spadł na nią płat skały,jak zauważyłyście
-Nie zdołałaś jej pomóc?
-Nie...-Zaśmiałam się cicho i odeszłam. Ustaliłam z niejaką Moon,że należę do tej watahy i poszłam szukać sobie jaskini.
-Tak ta będzie iealna. Tak tu ciemno,tak ponuro! Hahaha!-Zaśmiałam się swoim psychopatycznym śmiechem. Wtedy zobaczyłam jakąś czarną wilczycę w wejściu.
-Czego?-Zapytała.
-Ty zabiłaś Ro.-Powiedziała patrząc wzgardliwie.
-Skąd taki wniosek?-Wyszczerzyłam ząbki.
-Moja moc mnie nie zawodzi. Ani moja moc,ani mój węch. Mogę wyczuć jak kto zginął oraz z czyjej łapy. Mogę nawet widzieć całe zdarzenie.-Uśmiechnęłam się i zaczęłam klaskać.
-Brawo! Brawo! A więc stoi przede mną Luna. Z łaciny księżyc. Księżniczka śmierci,zwana też kostuchą. Mroczna i różniąca się od swoich braci i sióstr. Jedna z niekoronowanych szczeniaków. Miło mi. Jestem boginię śmierci N i g r u m . Hahahahhahahahah!
-A więc to ty...
-Tak. Wygląda na to,że jesteśmy w jakiś sposób spokrewnione s i o s t r z y c z k o . Hahahahah!
-Jesteś bez serca.
-Tak samo jak ty! Wiesz...właśnie na wzgórzu 13679 kilometrów stąd odbywa się wojna. Chcesz wstąpić? Bo ja się wybieram. I może w końcu zbierzesz tyle dusz,by spłacić dług. Hahah.
-Więc to ty byłaś...nim....
-Tak,to ja nim byłam! I przyszłam po moje dusze!Więc co powiesz?-W tym czasie weszła Elza. Miała w oczach strach. Widocznie słyszała o długu Luny. Och,jaka szkoda. Rozpłynęłam się-teleportowałam-żeby mogły porozmawiać między sobą.
<Co dalej Elza?>

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz