Gdy pewnego pięknego dnia naprawiałam samolot usłyszałam jak szczeniaki gadają na mój temat podziwiając moją pracę ponieważ tylko ja posiadałam samolot i tylko ja umiałam go naprawiać usłyszałam i jak jeden powiedział " Ona to człowiek ja wam mówię " ja się zaśmiałam i powiedziałam cały czas naprawiając samolot :
- Dzieciaki możecie podejść wiecie ,że was słyszę i widzę za tych krzaków a szczególnie ciebie Neon .. - powiedziałam uśmiechając się ... po chwili banda stała koło mnie .
- Jak ty to robisz ? - zapytał Neon
- Wiesz może i nie jestem człowiekiem ale kiedyś kiedy jeszcze nie byłam w tej watasze mieszkałam koło lotniska tam było pełno samolotów i jeszcze więcej ludzi ... - opowiadałam kiedy szczeniak mi przerwał .
- K-koło l-ludzi ?!!! - zapytał przestraszony .
- Ciiiccchhhhooo !!!! -krzyknęła Crater - Opowiadaj dalej powiedziała kładąc się na brzuchu i podpierając łapami łepek .
- Ok no więc patrząc codziennie rano przy śniadaniu na ludzi widziałam jak naprawiają te cacka - poklepałam samolot - Pewnego dnia samolot rozbił się na moich oczach okazało się ,że jakiś człowiek strzelił niechcący w samolot ponieważ coś go popchnęło był to leśniczy chciał tak naprawdę ustrzelić mnie ale ja uciekłam więcej nie widziałam mojego lotniska kiedy uciekałam wpadłam na mój samolocik był on stary i opuszczony ja go zaczęłam pchać kiedy się zmęczyłam weszłam do niego tam znalazłam klucze śrubokręty śruby itd. itp. - powiedziałam uśmiechając się do szczeniaków .
- Miałaś fajne przygody - powiedział szczeniaczek .
- Dziękuję -powiedziałam po chwili zaburczało nam wszystkim w brzuchach szczeniaki się na mnie spojrzały . - Ok chodzicie ze mną -powiedziałam pokazując łapą ,że mają iść za mną .
- O nie tak to jeszcze mi nie burczało - powiedział Dolor
- Wiesz ja wiem gdzie jest jedzenie - powiedziałam i pobiegłam w stronę swojego samolotu .
- Ale my tam byliśmy - powiedział zdyszany Dolor .
- Wiem -wskoczyłam do samolotu dałam po jednym kabanosie dla każdego szczeniaka i podsadziłam każdego do samolotu zapięłam im pasy i powiedziałam . - To co LECIMY na łowy ?! - zapytałam z entuzjazmem
- TAK !!!- krzyknęły szczeniaki z radości .
- Będziemy tak wysoko ! - krzykną jeden .
- Ja nie wieżę my pierwsze latające szczeniaki ! -krzykną drugi . Ich kwestie były urocze . Włączyłam silnik zapięłam pasy i przestawiłam kilka guzików szczeniaki nie mogły usiedzieć w jednym miejscu .
- Ej nie wiercić się - powiedziałam prze mikrofon
- Ok pani kapitan ! - krzyknęły szczeniaki już opanowane .... gdy byliśmy w chmurach szczeniaki się poodpinały i oglądały widoki ja przypominając sobie o jednej rzeczy powiedziałam przez mikrofon :
- Dzieciaki zabrałam was do nieba a wy nic nie powiecie NIKOMU JASNE !!!! - krzyknęłam .
- Ok ... -powiedziały już z mniejszym entuzjazmem .
- Kiedy wylądowaliśmy znowu przed moją jaskinią szczeniaki przytuliły mnie i zaczęły opowiadać kto co widział ze swojego okna to było urocze kiedy zbliżał się wieczór dzieciaki poprosiły o podwózkę blisko jaskini ich mamy ja się zgodziłam gdy już odwiozłam je i poleciałam do mojego domu tam weszłam do jaskini i położyłam się spać . Moja głowa po części wystawała z jaskini . Gdy oczy mi już się zamykały powiedziałam :
- Dobranoc ....
< Co dalej dzieciaki ?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz