czwartek, 15 maja 2014

Od Noris Do Death 14

Parę dni później,kiedy chodziłam po lesie z Death poczułam,że już nie długo. Powiedziałam o tym Death a on bardzo się ucieszył. Jutro są walentynki i jestem ciekawa jak je spędzimy,ale o tym jutro. Jest już noc,więc idę do jaskini. Jutro ten wspaniały dzień. Nie mogę się doczekać. -Dobranoc Death.-powiedziałam liżąc go po policzku. -Dobranoc. -Dobranoc szczeniaczki.-i Zasnęłam.
Następnego dnia kiedy się obudziłam,poszłam do lasu miłości. On już tam czekał. Siedzieliśmy tam do zachodu słońca. Kiedy już był,poczułam wielki skurcz w brzuchu. Upadłam. Na chwilę Death się wystraszył,później zrozumiał. Ja rodziłam...wyszło pięć młodych,lecz dalej dziwnie się czułam. Zaczęłam się dusić. Death nie wiedział co robić... -To... szóste szcze-niąt-ko.-wydusiłam. Oto te szczeniątka:









































































Brak komentarzy:

Prześlij komentarz