piątek, 16 maja 2014

Od Lesti CD Corpse 60

Wystraszyłam się widokiem obcych w mojej jaskini a zarazem cieszyłam się z odzyskania wzroku i siły w łapach.
-K-kim jesteście?-Zapytałam.
-On chciał cię zabić,on zmienił się w Nialla,a ja cię wyleczyłam.-Streściła historię.
-Dziękuję ci!-Przytuliłam zdezorientowaną wilczycę. Pewnie myślała,że wystraszę się jej braci,ale nie obchodziło mnie to teraz.-Wybaczcie! Muszę nadrobić to,co straciłam.-W oddali usłyszałam jakieś słowa. Nie byłam pewna co krzyczała...miktu...nie...stałe...nie wiem. Nie zastanawiałam się nad tym,co mówiła. Latałam,biegałam i oglądałam wszystko,co było mi znane i piękne. Aż po jakiś pięciu godzinach wszystko zrobiło się ciemne...została jedynie siła w łapach...kiedy próbowałam wydostać się z lasu,nie mogłam. Po kilkunastu próbach z oczu poleciały mi maluteńkie łezki.-Chociaż tyle...-Pomyślałam. Aż po minucie znowu nie mogłam płakać. Spróbowałam oswoić się ze ślepotą,gdyż raczej nie istnieje lek na ślepotę. Lek na stałe. Zaczęłam rozumieć odgłosy i zapachy. Nauczyłam się widzieć bez oczu. Jeszcze dostawałam sporo razy po głowie,ale rozumiałam już co to znaczy widzieć bez wzroku. Wtedy nie rozumiałam. Po około trzech godzinach dotarłam do jaskini. Nikogo już tam nie było. Wywąchałam jeden z wianków,który miałam powieszony na haku. Wzięłam jeden z gotowych i założyłam go sobie na głowę. Wypuściłam wszystkie zwierzęta,czy zdrowe,czy chore. Z ciężkim sercem je pożegnałam przepraszając je,że nie mogą zostać kończąc kurację,ale poleciłam im co mają robić. Poczułam się sama. Z wiankiem na głowie położyłam się i zasnęłam. Była chyba już północ. Po chwili usłyszałam jakiegoś wilka wchodzącego do mojej jaskini. Skradał się.
-Jest tu kto?-Zapytałam. Ten zapach nie należał do żadnej z moich sióstr.
<Co dalej?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz