Nie mogłam się ruszyć. Nie ze strachu ani z wrażenia. Miałam coś w stylu wizji.
Ale widziałam to miejsce,Nialla i wszystko,jednak widziałam też coś poza tym.
Dopiero po chwili zorientowałam się co to było. To były zmarłe zwierzęta
zachowujące się jak normalne,żywe stworzenia. Biegały,szalały,kąpały się,ale
żaden nie był uśmiechnięty. Każdy miał białe oczy i ponure pyski. Poczułam
dreszcze na plecach i gęsią skórkę. Każdy miał jakieś rany,połamane niektóre
kości,albo urwane łby czy inne rany. Przyczyny ich śmierci. Ale dlaczego dopiero
teraz to wszystko widzę? Może to zdarzenie przebudziło we mnie jakąś moc? Ale
przecież to nie był dla mnie wstrząs. Nie bałam się go,ani nie przestraszyłam.
Może to przez śmierć m..matki? Otrząsnęłam się z myśli i wskoczyłam do wody. Nie
wiem dlaczego. Coś mi kazało to zrobić. Słyszałam w oddali jeszcze wołanie
Nialla:
-Co ty robisz? Chcesz,żeby on wrócił?-"Plusk"-Płynę po ciebie!-Ale ja
nie słuchałam i zanurkowałam. Rozwinęłam skrzydła i sobie pomagałam nimi.
Wkrótce dotarłam do ukrytej wyspy. Była ona pod wodą,ale nie była w wodzie.
Weszłam do jaskini przy plaży i otrzepałam się z wody. W środku zobaczyłam jajo.
Smocze jajo. W oddali usłyszałam wołanie Nialla,więc schowałam je pod
skrzydłami,a skrzydła "zniknęłam".
<Co dalej Niall?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz