- Ałuu !!! - krzyknęła - jak chodzisz wielkoludzie !!! Grrr - powoedziała warcząc mi w twarz którą nachyliłem do niej ponieważ była taka malutka.
- Przepraszam piszczałko szukam dorosłego czarnego wilka z czerwoną grzywą jest to samica - podkreśliłem .
- Nie ma tu nikogo .... -powiedziała ze łzami w oczach.
- Ej ... nie płacz - powiedziałem odchodząc o krok.
- Czemu nie mogę płakać nie ma tu nikogo zostawili mnie tu nie znam swojej mamy ani nikogo tylko cię tu widziałam -powiedziała ocierając łzę która spływała jej po nosie.
- Jako to ... nie ma tu nikogo ? - spytałem.
- Przecież mówię ,że nie - powiedziała i pobiegła w dal . Odwróciłem zrobiłem dwa kroki i coś mną zawróciło i pobiegłem za jej zapachem.
- Hej mała !!- krzyczałem.
- Czego ? - nagle wyszła z jaskini chyba Luna
- Ty jesteś Luna ? - spytałem rozglądając się za małą wilczycą .
- Może...-powiedziała ocierając łzę
- Więc chciałem się zapytać czy nie szukasz kog- nagle zobaczyłem małą wilczyce pobiegłem za nią nie wiedziałem co mną kieruje kiedy miałem dość gonienia jej wzbiłem się w powietrze . Czułem wzrok zaskoczonej Luny . Mój sprint był ,szybki , że zdążyłem oblecieć watahę i wrócić ale leciałem teraz wolno by znaleźć małą wilczyce nagle dołączyła do mnie Luna.
- Ty jesteś ... synem Greva ? -spytała.
- Tak i co .... - spytałem rozglądając się za szczeniakiem.
- Czy ty mnie olewasz ? - powiedziała z szatańskim uśmiechem .
- Co mówiłaś ? - olewałem ją .
- Że mnie olewasz ... -powiedziała.
- No i co w związku z tym ? - spytałem - Mnie już tak wychowali. - powiedziałem . W jej myślach usłyszałem " Nie dość ,że mnie olewa to jest arogancki fajnie" w tym monecie się uśmiechnąłem .
- Co ? - zapytała.
- Nie nic .... -powiedziałem .
- No powiedz - powiedziała i rzuciła się na mnie ja złożyłem skrzydła i spadaliśmy .- Głupi jesteś . -powiedział z uśmiechem .
- Dziękuje . - powiedziałem i wylądowałem na łapach.
- Ej a czego szukasz .... - spytała
- Ja szukałem cię ale wpadłem na małą wilczyce i coś kazało mi za nią iści dlatego leciałem przez pół watahy. - wytłumaczyłem
- A to ja może już pójdę ... -powiedziała i opuściła głowę.
- Nie !!! - krzyknąłem . Wtedy ona odwróciła głowę i po chwili podbiegła do mnie.
- Co ? - zapytała
- To ,że Death zmienił watahę - powiedziałem ale mi przerwała
- No nie mów ... - przerwałem jej
- No mówię i każdy teraz jest nieśmiertelny ... -powiedziałem
- Co ? - zapytała ale po chwili powiedziała - A zresztą ... - powiedziała
- Jak chcesz jak znajdziemy tego szczeniaka mogę cię zabrać ze sobą nawet wataha się nie nazywa tak samo nazywa się "Wataha Wilczych Demonów" - powiedziałem uśmiechając się do niej .
- To żałosna nazwa. -powiedziała uśmiechając się do mnie.
- Wiesz wygląda- nagle zobaczyła tego szczeniaka i podbiegła
- Ej patrz to ona - powiedziała oblizując się.
- Tak ...ale nie jedz jej ona mi jest potrzebna - powiedziałem zatrzymując ją łapą.
- Po co ona nawet utknęła w wystającym bolcu . -powiedziała
- No i co to ....to moja .... moja.... -zaciąłem się uratowała mnie młoda.
- Jestem jego młodszą koleżanką mówię na niego brat - powiedziała
- Co ?! - w tym momocie Luna na mnie popatrzała
- To moja siostra - powiedziałem
- Ale jak to poznałeś ją dziś.... - zacieła się - a znowu kłamiesz po prostu jesteś jej "dzisiejszym kolegą"
- Właśnie .. -powiedziałem .
- Właśnie -powiedziała młoda.
- A tak w ogóle jestem Ros... -powiedziała
- Niemiło mi cię poznać Ros - powiedział Luna. - Ja jestem Luna. - powiedziała
- A ja jestem Corpoise - powiedziałem .
- Ej to może mnie z tond wyciągniecie - powiedziała szarpiąc się.
- Ok poczekaj nie pomożemy ci ... - i zaczęliśmy ją wyciągać z pułapiki.
- Ja nauczę cię jak być demonem - powiedziałem - Ej Luna to może zmień się w moją byłą ona już nie żyje masz to jej ciało- dmuchnąłem jej w twarz pyłem z "jej" < mojej byłej kości >
- A tak w ogóle to jak ona zginęła ? - spytała Luna oglądając się w odbiciu które jest w kałuży .
- Ja ją zabiłem.- powiedziałem .
- A jak ona miała na imię ? - spytała - bo jak już mam nią być to wiesz musze mieć nowe imię .- Spoko miała na imię Luna więc nikt się nieskapanie bo nikt nie wiedział ,że miałem dziewczynę kiedy kolwiek - powiedziałem - A i jako ona nie musisz też być moją dziewczyną tylko znajomą .
- Ok . - powiedziała . Przez całą drogę rozmawiałem z nią raz jej się chyba wymsknęło " Nie lubię cię " z uśmiechem < ps. nie lubię cię to było jak u normalnych wilków 'lubię cię' " a czemu stwierdziłem ,że jej się wymsknęło bo szybko zakryła pysk łapą i zarumieniła się i zachichotała.
- Spoko - powiedziałem.
- Ej Corpoise - powiedziała zmęczono Ros.
- Co ? - spytałem obracając głowę i zatrzymując się .
- jestem zmęczona weźmiesz minie na plecy - powiedziała.
- No niech będzie... - powiedziałem. Po czasie mała zasnęła Luna powiedziała :
- No no nasz twardziel niesie małego szczeniaczka na plecach . - powiedziała drwiąco .
- Wiesz może i nie uwierzysz ale ona może kiedyś stać się najsilniejszym demonem o takim o którym będą marzyć wszystkie demony świata - w tym momocie Luna przestałą się śmieć i powiedziała :
- Niby ta "piszczałka" którą sam ją tak nazwałeś ma być kiedyś potężna. -powiedziała
- Wiesz takie umilanie i mówienia np.: " żabko"
wkurza strasznie a jak się wkurzasz to jesteś zła więc motywacją jest przedrzeźnianie. Też mnie mój ojciec nazywał dziwnie .... - powiedziałem .
- A jak ... - spytała Luna.
- A co cię to ?! - spytałem wkurzony.
- No jak nie proszę .... -powiedziała stając mi na drodze .
- Ech " Szkieleciku " - powiedziałem i w tym właśnie momocie zaczęły się śmiechy i tarzanie się po podłodze Luny . - HAHA ... -powiedziałem. - A jak cię nazywali ? - spytałem .
- Nijak - powiedziała przestając i podnosząc się .
- No powiedz - powiedziałem
- NIE !!!!! -krzyknęła
- No nie dobrze nie dobrze - powiedziałem. Szliśmy cały czas gdy nagle zrobiła się straszna burza postanowiłem zrobić postój . Więc jak pomyślałem tak i zrobiłem położyłem się i przykryłem się skrzydłami Luna także . Nagle obudzona przez pioruna Ros podniosła się z mojego grzbietu i próbowała się przykryć swoimi małymi skrzydełkami.
- Poddaję się ... -powiedziała . Na to słowo się podniosłem ponieważ Luna się zaśmiała . A w myślach powiedziała do mnie " Anie mówiłam ,że to ciele a nie wspaniała dymnica "
- Eh... chodzi - otworzyłem skrzydła by mogła się schować pod nie by już cyrk się skończył .
Gdy Ros i Luna zasnęły sam się położyłem zasnąłem. Śniła mi się moja armia moi poddani którzy zginali w więzieniu i na wojnie.
II Dzień : - Hej wstawaj !!! - krzyczała mi do ucha Ros.
- Co jest ? - spytałem
- Nic chce ci opowiedzieć co mi się śniło ....
- No co ci się śniło ....
- Śniło mi się ,że byłam ślina dostojna i odważna walczyłam z potworami i zabijałam je bez żadnych przeszkód .... - i tak dalej i tak dalej mi opowiadała aż nagle Luna się pojawiła i pokazała ,że upolowała coś ,żeby się odwdzięczyć za zabranie ją do watahy nie że za nią tęskniła tylko ,że nie chciała tam być i chciała po prostu uczuci to ,że poznała kogoś kto ją rozumie. gdy zjedliśmy już wszystko zaczęliśmy maszerować dalej po drodze mieliśmy kilka postojów bo mała chciała upolować to jaszczurkę to mrówkę to biedronkę . Lune to bawiło bo ona położyła łapę i już a Ros biegała za tym i się wywracała . Oczywiście Luna miała tego konspekcie ponieważ przez resztę drogi Ros pytała ją : " jak to robisz nauczysz mnie ? " , " jak ? " , "ale jak to możliwe ? " wtedy ja się śmiałem nagle wpadłem na mojego ojca Grev'a .
- jak chodzisz synu i czemu tak długo cię nie było co nie mogłeś złapać królika ? Jeżeli myślisz ,że za tobą "nie tęskniłem " to się grubo mylisz przegapiłeś tylko to ,że twój brat jest o- chciał powiedzieć ojcem ale zobaczył Ros i Lunę . - A to twoja dziewczyna i twój szczeniak ? - spytał całując rękę Luny . Ona oczywiście wytarła ją . - O twoja kobieta ma temperament . To dobrze znalazłeś w ruszczcie kogoś z wyższej ligi - powiedział .- TATO !!!! To moja znajoma chciałem nie prości Death by mogła dołączyć.
- A rozumiem ale nie do końca . Kto wtedy jest tym smakowitym kąskiem ? - spytał zniżając głowę i oblizując się już chciałem tacie wygarnąć kiedy Ros powiedziała raczej wykrzyknęła.
- JAK ŚMIESZ SIĘ MNIE OBRARZAĆ JESTEŚ GBUREM BRUDASEM I BARDZO BARZDZO MIŁYM WILKIEM !!!!!!!!!!!!! - krzyknęła byłem z niej dumny.
- No , no więc witaj w rodzinie . Jak masz na imię ? - spytał
- Ja jestem Lu- Luna chciała dokończyć kiedy Ros jej przerwała.
- Ja jestem Ros . - powiedziała - Nie miło pana poznać .
- No nie dziękuje nawzajem - powiedział kłaniając się. - Ja już idę a ty Corpoise iść do Death .
- Nie dobrze ojcze - powiedzie działem i pobiegłem z Luną i Ros.
- Ty Ros ... -powiedział szokowana Luna.
- Tak Luno - powiedziała Ros.
- Jesteś nie fajna - powiedziała Luna
- Nie dziękuję - powiedziała . Już po sekundzie byłem przy Death.
- Death mam pytanie ?- powiedziałem
- Tak Corpoise - powiedział
- Czy te dwie wilczyce mogą dołączyć to moje znajome ? - powiedziałem
- No niech będzie - powiedział już odchodziłem kiedy Death mnie zatrzymał i powiedział - Bo Niall będzie chciał zrezygnować z stanowiska Alpha czy może ty będziesz chciał ? - spytał
- Tak ale dlaczego chce zrezygnować ? - spytałem by wiedzieć na czym stoję.
- Musi pomagać swojej żonie z dziećmi więc co ty na to ?
- Niech będzie dziękuje ale wiesz może jeszcze z tym poczekam .
- Ok namyśl się ! - krzykną
- Ok . - powiedziałem i odchodziłem nagle Luna zaciągnęła mnie na bok .
- Hej co ty robisz jak będziesz Alphą to rządzisz nimi . -powiedziała
- No nie mów ja to robie by mi zaufał rozumiesz - powiedziałem tłumacząc
- Chcesz się wybić na Alphę podstępem ? Coraz bardziej cię "nie lubię". - powiedziała
- Ok teraz pokarze wam jaskinie Luna ty ici tam - wskazałem łapą jaskinię.
- Ok to do nie jutra !!! - krzyknęła i pobiegła .
- A moja a moja !!! - krzyczała Ros.
- Tam ... - powiedziałem i odprowadziłem ją gdy wychodziłem z jaskini Ros powiedziała:
- Ej nie dziękuje ,że się mną zająłeś - powiedziała.
- Masz za co - powiedziałem.
- Ej jeszcze jedno Luna powiedziała mi jak gadałeś z Death ,że ...
< Co powiedziałaś Luna ? >


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz