Oprowadziłam ich po całej watasze,a na końcu pokazałam im jaskinie,żeby sobie wybrali. Kiedy każdy był w swojej jaskini odetchnęłam i poszłam na leśną łąkę.
Zastałam na niej niesamowity widok. Na środku łąki siedziała wilczyca z więzienia i bawiła się z leśnymi zwierzętami. Widać bardzo ją lubiły. Pierwszy raz widziałam jak bawią się z innym wilkiem. Zawsze uciekały. Wilk szybko mnie zauważył.
-Co tu robisz?-Zapytała.
-J-jaa...ja..nic...już sobie...pójdę...
-Heh. A więc taka jesteś na co dzień?
-Co?-Nie wiedziałam o co jej chodziło.
-Chodzi mi o wtedy...w więzieniu. Byłaś przeciwieństwem siebie teraz.-Spojrzała w niebo. Na jej pysku ukazał się nieznaczny uśmiech.-Masz wielu przyjaciół prawda? Jakie to uczucie?-Z jej pyska zniknął uśmiech.-Być szanowanym i dbanym przez przyjaciół?-Wstała i zrobiła krok w przeciwną stronę niż siedziałam. Stała do mnie ogonem.
-Co masz na myśli? Na pewno kiedyś miałaś chociaż jednego przyjaciela.
-Moimi przyjaciółmi są zwierzęta. Z całego serca nienawidzę ludzi i nie szanuję wilków.-Warknęła.
-Dlaczego?
-Nie jestem po tu po to,by się zwierzać.
-Chcesz do nas dołączyć?
-Tylko po to,by móc przebywać na terenie tej watahy. Jest tu wiele zwierząt.
-Pewnie dla tego,że każde z tych zwierząt zamieszkało tu dla mnie. Są moimi przyjaciółmi.-Jeden z ptaków usiadł mi na łapie. Wtuliłam się w jego brzuszek-Pomagam im,kiedy mnie potrzebują. Dobry wzrok i zdrowe łapy to całe moje życie. Bo dzięki nim mogę pomagać innym. Wilczyca zaczęła coś mówić.
-Jaa....
<Co dalej?>


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz