piątek, 16 maja 2014

Od Lesti CD Restiego 52

-To fajnie,cieszę się waszym szczęściem,ale Lesti. KIM ON DO CHOLERY JEST?-Zapytał Niall.
-T-to...to jest mój prz-przyjaciel.-Powiedziałam wstydliwie.
-Kiedy go poznałaś? Zawsze przecież się wstydziłaś i nie miałaś praktycznie przyjaciół oprócz nas i zwierząt.
-T-to on mnie poznał. Bawiłam się ze zwierzątkami,kiedy na mnie wpadł...a dalej jakoś poszło...
-No i zaczęliśmy się razem bawić od tamtego czasu.-Powiedział JB podnosząc mnie. Pisnęłam cicho i zaśmiałam się.
-Chodźcie,trzeba wypuścić pozostałe wilki.-Już miałam szarpnąć zardzewiałą kłódkę,kiedy drogę zasłoniła mi jakaś wilczyca z zabandażowaną łapą.
-Nie wolno ich wypuszczać.-Powiedziała.
-K-kim jesteś?
-Strażniczką tych podziemi,a wy macie zakaz wypuszczać tych wilków,chyba,że chcecie do nich dołączyć. A przy okazji. On też do nich należał-Wskazała na JB. Zasłoniłam go z odważną miną. Wszyscy znieruchomieli.
-Nie wróci tam.-Powiedziałam stanowczo.
-Odsuń się,bo dołączysz do nich razem z nim.
-Ani drgnę.
-W takim razie ja się ruszę.-Powiedziała i spróbowała mnie ominąć. Zasłoniłam jej drogę. "Widzom" jeszcze bardziej opadły szczęki. Zawsze byłam nieśmiała i uległa.
-Nie. JB idź z Ro i pozostałymi na zewnątrz.
-A-ale...-Zaczął.
-JUŻ!-Krzyknęłam. Wszyscy oniemieli. Po kilku sekundach ciszy i bezruchu poszli w stronę wyjścia.
-Uważaj na siebie.-Powiedział. Kiedy odeszli,zaczęłam przemieniać się. Zamiast miękkiego wilczego ogona,miałam twarde,zielone łuski. Zamiast ciepłego,miłego futra,pojawiło się stalowe,ciężkie i masywne ciało. Szyja nieco się wydłużyła,a pysk zmienił postać na kolczastą i nie do przebicia. Zamieniłam się w smoka.
Zobaczyłam jak JB wbiegł do jaskini. Zapewne,żeby mi pomóc,a reszta za nim. Szczęka opadła mu aż do ziemi. Odsunęłam ich ogonem do wyjścia i zajęłam się przeciwnikiem.
-A więc chcesz walczyć? Dobrze.-Powiedziała wilczyca odwiązując łapę mówiąc-Sekretna technika zabójcy smoków,aktywacja!-Ruszyła w moją stronę. Zionęłam ogniem i machnęłam skrzydłem odpychając ją powietrzem. Przytrzymałam ją łapą.
-Zostaw go. Proszę.-Ze smoczego oka poleciała mi mała,zielona łezka.-Ja wiem,że wcale nie jesteś tą złą. Proszę. Daj mi zabrać tego jednego wilka.
-Nie. Zabiję jego i was wszystkich!-Zaczęła się wiercić i gryźć moją łapę.
-Dlaczego?-Nie odpowiedziała mi. Wydostała się i skoczyła na mnie. Zadała mi kilka ciosów,a ja jej. Po długiej walce,straciłam siły. Zaczęłam tracić duszę smoka i stawać się znowu słabą,drobną Lesti. Leżałam na ziemi,a obok mnie również osłabła wilczyca. Zauważyłam na jej boku ranę widocznie zadaną wcześniej. Bałam się wyobrazić sobie co by się ze mną stało gdyby nie ta rana. Podeszłam do niej i zaczęłam ją opatrywać. Zaczęła się wyrywać.
-Spokojnie-Powiedziałam.
-A-ale...sama najpierw się sobą zajmij. Też nie jesteś w najlepszym stanie.
-To tylko kilka zadrapań. Chcesz dołączyć do naszej watahy?
-PRZECIEŻ CHCIAŁAM CIĘ ZABIĆ! NIE TYLKO CIEBIE,ALE I TWOICH PRZYJACIÓŁ!
-Ale tego nie zrobiłaś,czyż nie? Nie liczą się słowa,ale czyny.-Zamilkła. W tym momencie wbiegli moi towarzysze.
-Co się stało? Ten smok...dlaczego jej pomagasz?! Chciała cię zabić!
-Co z tego? Ten smok to...to...ja...-Na szczęście nie zdążyłam dokończyć,bo wbiegła ochrona.
<Co dalej?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz