Śniło mi się,że Kuran powiedział mi "dobranoc". Biegaliśmy przez łąki i lasy,aż natknęliśmy się na potwora. Złapał Kurana i zaczął go zjadać. Chciałam mu pomóc,ale im bardziej tego pragnęłam,tym mniej mogłam zrobić.
Zerwałam się z łóżka. Byłam spocona i dyszałam. Postanowiłam wyjść na świeże powietrze. Przeszłam się przez las i zobaczyłam Lunę.
-Cześć. Co tu robisz?
-N-nic. Wyszłam na spacer.-Kiedy obok mnie przechodziła,na jej sierści pod okiem błysnęła mała,srebrna łezka. Nie byłam pewna,czy to łza,jednak zapytałam.
-Czemu płakałaś?
-Nie płakałam-Odwarknęła. Miałam ją.
-Masz łezkę pod okiem.
-To nie łezka!
-To co?
-Woda. Poszłam się napić.
-To poszłaś się przejść,czy się napić?
-Przejść,a po drodze się napiłam. Zakończę tę bezsensowną rozmowę i pójdę do jaskini.-Warknęła.
-Dobranoc.-Zawołałam i poszłam dalej. Po drodze spotkałam Nesis.
-Cześć Sis. Dużo dzisiaj wilków spotykam jak na jedną noc.
-Hej. Serio? Może to przez pełnię.
-Może.A właściwie,to co tu robisz?
-Jjjjjaaaaaa...yyyyyyy.....-Była strasznie czerwona.
-Wyduś to z siebie.
-Iiiiiidęęęęęę.....doo...do wodopoju.-Odparła w końcu.
-Wodopój jest w tamtą stronę.-Wskazałam łapę przeciwną stronę,niż szła.-Gdzie na prawdę idziesz?
-Ech. Sher zaprosił mnie do siebie...-Odparła cała czerwona.
-Wow. Kocha cię? Kochasz go?
-NIE!-Krzyknęła nagle.-Ttttooo znaczy....lubię go....on pewnie uznaje mnie za...przyjaciółkę. Nic więcej.
-Na pewno cię llluuuubi.-Podkreśliłam słowo "lubi" i spojrzałam na nią jak się patrzy,kiedy się "śmieje" z zakochania dwóch wilków.
-P-przestań!-Była czerwona jak jej kropki na policzkach.
-No idź,idź. Powodzenia.-Szepnęłam i mrugnęłam okiem. Minęłam ją i poszłam dalej.
<Co dalej Nesis?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz