W głowie jeszcze miałam głos jednorożca,który wyszeptał do mnie przy
rozstaniu-Tak na prawdę jestem Eleonora. Dziękuję,że choć na chwilę podarowałaś
mi swoją przyjaźń.-Leżałam przy rzeczce w mojej nowej jaskini i podpierałam łeb
na ramieniu. Drugą łapą lekko mieszałam wodę przede mną. Mój rozmarzony wzrok
śledził przepływające małe listki.
-Chyba mam nowego przyjaciela-Powiedziałam
do wiewiórek,które się zgromadziły na drugiej stronie cienkiej rzeczki.-Ma na
imię Rasti,ale chyba go znacie. W końcu wykopał tą jaskinię-Zaśmiałam się jak
zakochana. Lubiłam go i to bardzo,ale sądziłam,że on wolał Ro. Dlatego też nie
myślałam o nim jak o kimś,kto może zostać tym jedynym. Po chwili,mój czuły słuch
wyłapał cichutkie błaganie o pomoc,a równie dobry węch,poczuł krew. Zerwałam się
i pobiegłam w stronę odgłosu przepraszając przy tym wiewiórki,które
przestraszyłam i zwierzęta,obok których przebiegałam. Dobiegłam do dziury
wyglądającej na króliczą. Pisk był nieco głośniejszy i wydobywał się z dziury.
Weszłam do niej. Dzięki małemu ciału udało mi się przejść przez ciasne wejście.
Dalej było trochę więcej luzu,ale i tak normalnej wielkości wilk by się nie
zmieścił. Pierwszy raz cieszyłam się z drobnej postury i płochliwości,dzięki
której miałam czułe zmysły. Były one potrzebne do wyczucia
niebezpieczeństwa.
-W co ja się pakuję.-Pomyślałam,ale wiedziałam,że trzeba
pomóc temu stworzeniu. Mimo pamięci o poprzedniej przygodzie nie miałam urazu do
małych stworzonek,ani nawet do królików. Trudno było wzbudzić mój uraz. Dotarłam
do "pokoiku" w którym na ziemi leżał mały kruk,a raczej kruczyca.
Miała złamane skrzydło. Od razu znalazłam w
pokoiku twardy i w miarę prosty korzeń do unieruchomienia skrzydła i trawę
służącą za opatrunek. Zabrałam się do pracy. Najpierw uspokoiłam ją trochę,a
później zapytałam:
-Co tu robisz? W norze królika?
-To już nie należy do
królika. Ta nora jest własnością straszliwego potwora w postaci węża
zmiennokształtnego. Lepiej się stąd wynośmy. On zaraz wróci. Zaciągnął mnie tu w
postaci obiadu.-Powiedziała swoim kruczym chrapliwym głosem.
-Już
kończę...Dobra,gotowe. Chodźmy stąd. Idź za mną.
-Dobrze.
-Jak masz na
imię? Ja jestem Lesti.
-Jestem Erika.
-Miło mi...o już jesteśmy. Chodź.
Uciekajmy.-Powiedziałam,wzięłam ją delikatnie do pyska i pobiegłam do jaskini.
Na miejscu położyłam ją delikatnie na wystającej skale trochę powyżej podłogi
wyglądającej jak łóżko. Wtedy wbiegł Resti.
<Co dalej?>

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz