- Wcale tak nie sądze - popatrzała na mnie ale wiedziałem że moje słowa ją troche zdziwiły.
- Jak już poczujesz się lepiej może gdzieś razem pójdziemy ale narazie musisz odpoczywać .- po mojich słowach wziołem ją na plecy i pobiegłem nawet nie wiedząc którędy znalazłem się przyjaskini którą miałem daci Ro ale w tej sytułacji stwierdziłem ,że ona nie jest tą na której mi tak naprawde zależy więc powiedziałem do Lesti :
-Prosze to dla ciebie ... miałem ją dać Ro ale
stwierdzam ,że to ty na nią zasługujesz .- powiedziałem to ale bałem się ,że ona
mnie za to będzie nienawidzić ponieważ robiłem ją dla Ro ale ona tylko
powiedziała :- Jest piękna i nie martw się ... - podniosła mój pysk uśmiechając się czule.
- A wiesz ja mam jaskinie tuż obok - wkazałem łapą.
- Ach tu jest tak pięknie szkoda ,że nasza wataha nie ma takich pięknych miejsc.
- Wiesz jest to dość blisko może to będzie taka nasza wataha nie musisz tu nocować ale narazie musisz ponieważ masz odpoczywać .
- Dziękuje ci za tą troskę... skąd wiedziałeś ,że tam jestem ? - spytała.
- Gdy zobaczyłem ,że cię nie ma poleciałem za twojim tropem .-powiedziałem.
- Masz aż tak dobry węch ???

- Taa to po tacie - usiechnołem sie do niej.Nasza
rozmowa trwała dość dłogo zaczeło już nawet się ściemniać ale chciałem jej
pokzać więc wzioęłem ją na plecy i poleciałem i pokazałem jej królestwo
gwiezdnych zwierząt to tam mieszkałem przez te kilkanaście lat kiedy lecieliśmy
wpadliśmy na stado gryfuf były one takie zgrabne ,że Lesti patrzała się nanie
cały czas .
Gdy
dotarliśmy do krainy było " Godło Watahy" oczywiście to nie znaczyło ,że to
jakiejś jednej z watah jest godło ... ponieważ ten kraj miał tylko jedną watahe
a to była właśnie ta wataha na początku krainy wytłumaczyłem Lesti ,że musi
uważać na słowa i ,żeby nie bała się śliniejszych od siebie stwożeni bo tu nawet
mrówkojat by mrówki nie zjadł .Lesti przytakneła i weszliśmy w głąb miasta było
ono biękne Lesti musiało się bardzo podobać bo co chwile się zatrzymywała była
bardzo szczęsiliwa cieszyłem się ,że zabrałem ją w to miejsce. Gdy szliśmy dalej
Lesti zobaczyła niesamowite dla niej stworzenia naprzykład tygrysy ze
skrzydłami. Lesti Bardzo chciała do nich podejść ale one były płochliwe więc
sobie odpusiciliśmy dalej też były niesamowite zwierzęta za karzdym razem
próbowała do nich podejść niktóre nawet ją polubiły i odważyły się z nią
porozmawiać z jej ust cochwile wydobywały się słowa "Ale tu pięknie" ,"Dziękuje
,że mnie tu zabrałeś " , "Chocimy się przywitać " . Nigdy jej nie odmawaiłem .
Ona była taka śliczna kiedy się usimechała była w niebo wzięta dosłownie bo
wkonicu byliśmy w niebie ... Po chwili zobaczyłem stado jednorożców wiedziałem
,że ona nigdy ich nie widziała więc postanowiłem z nią tam pójść. To nie tylko
dla tego by sobie popatrzeć ale też ,żeby miała swojego towarzysza skoro ja
nawet poznałem tu Wthera ... więc zaproponowałem :- Ej Lesti chodzi zemną ok?..
- Spoko chocimy- gdy ujżała gdzie idziemy aż jej serce zaczeło walić z zaskoczenia . Zobaczyła najpierw te kolorowe które żucały się w oczy podchodziła ale jej się bały wszystkie uciekły.Lesti powiedziała do mnie smutnym głosem :
- Eh czy ja nie moge mieć przyjaciół ... -odwruciła się
i poszła 3 kroki poczym ją zawołałem wskazując łapą na pięknego białego
jednorożca patrzyła na niego i zaczeła podchodzić bliżej i bliżej aż była już
przy jego boku kiedy on nanią spojrzał i położył głowę jej na ramieniu. Gdy
Lesti mnie zawołała obejżałem go i zauważyłem coś dziwnego na jego bokach
powiedziałem to Lesti a ona szepneła jednorożcowi na ucho co to takiego on
odszeptał żebyśy się odsuneli gdy to zrobiliśmy z jego boków otwożyły się
przepiękne skrzydła ... Lesti powiedziała :- Wiesz nie moge cię nazywać jednorożcu nazwe się Santy ? Co ty na to ? - w tym momęcie jednorożec zarżał i postanowiliśmy iść dalej . Santy wzieła Lesti na plecy bym
nie musiał się męczyć . Więc poszliśmy dalej a w dalszy
<Ten jedorożec >
świat
nad chmurny . Im bliżej byliśmy zamku tym więcej było magicznych istot gdy się
zmęczyliśmy poszliśmy nad Jezioro Nieba było to piękne jezioro w którym woda
była pitna a w niej mieszkały istoty jeszcze bardziej dziwniejsze niż na
początku . Były to mianowicie pumy które miały dziwne na plecach płetwy i ogony
miały zwykłe ale dziwne. Lesti chciała im się przyjżeć ale coś zaczeło się śmiać
to był jakieś lampard ze skrzydłami siedzący na pieniku :
- Nie radze się wam wychylać mogą odgryść wam głowe
albo i gorzej mogą was porwać do świata ciemnego i zagubionego hahaha.-
powiedział lampard na pieniku.- Czy ty nam grozisz ? - spytałem stanowczo.
- Nie skąt ja was ostrzegam hahaha. -śmiał się.
- Śmiejesz się jak hiena . -powiedziała wkurzona Lesti.
- Przepraszam i zanikam - po tym jak powiedziało tak i zrobiło znikneło tak poprostu.
- Myśłisz ,że to prawda ? -spytała Lesti.
- Nie wiem ale nie prubujmy bo może się coś złego stać
- więc zaczeliśmy się zbliżąć do zamku było tam bardzo pięknie Lesti się
podobało . Przy zamku siedziały smoki pilnujące kul magi każda kulka to inny
żywioł takl jak smoki pilowały spokoju na świecie . Wpusiciły nas do zamku bez
problemu gdyż mnie znały po kilkunastu godzinach dotarliśmy do króla który
właśnie chciał się z nami przywitać wyglądał on strasznie ale wcale taki nie był
poprostu się przywitał :- Witam was . -powiedział szlacheckim głosem.
- Dzień dobry ! - powiedziałem podchodząc do niego był on mojim "ojcem" przez ten czas gdy tu mieszkałem rozmawiałem z nim o tych potworach on tylko je wymieniał powiedział kilka słów a ja i Lesti oraz Santy znaleziliśmy się na łące za nami przyszedł mały ocelot : <wyglądał tak >

Lesti powiedziała ,że się nim zajmie i postanowiła pójść do Watahy Gwiazd Nadzieji ja zostałem w domu .
< Co dalej Lesti ? >
Potwory wymienione przez króla:





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz