sobota, 24 maja 2014

Od Rene CD Kurana 103

-Dz-dziękuję.-Powiedziałam. Wstydziłam się,że mimo iż potrafiłam dość dobrze walczyć,obezwładnił mnie taki łatwy przeciwnik. Podeszłam do Nesis,która próbowała obudzić Sher'a.-Pomogę ci. Ostatnio nauczyłam się nowego rodzaju alchemii zwanym-Danchemią.-Mówiąc to klapnęłam w łapy i położyłam je na ciele Sher'a. Rany się zasklepiły i przestał krwawić,oraz ocknął się,choć był nieco oszołomiony.
-Już. Jego życie nie jest na razie zagrożone,ale oszczędzaj się,bo rany ci się otworzą.-Powiedziałam i odeszłam. W oddali jeszcze słyszałam Nesis mówiącą-"Dziękuję"-pobiegłam do swojej jaskini. Otworzyłam księgę alchemii i sztuk walk. Musiałam stać się jeszcze silniejsza jak...jak Luna,albo ciocia. Będę nie do pokonania. I już nigdy,nie będę potrzebowała pomocy w walce. Nie lubię być ratowana. Czuję się poniżona,że nie daję rady z tak łatwymi sprawami jak ten wilk. Zastanawiam się tylko jak on zrobił,że nie mogłam się ruszać. Wtedy przyleciała jakaś dziwna sowa.
Była piękna i dostojna. Usiadła w moim oknie i patrzyła na mnie. Po chwili,w końcu się odezwała:
-Widziałam,co się stało przed chwilą.-Lekko zdenerwowana moją poprzednią bezsilnością odwarknęłam:
-Stanę się silniejsza i będę walczyć jak moja ciocia.-Ona dalej spokojnie na mnie patrzyła i odpowiedziała:
-Będę twoim towarzyszem i udoskonalę twoją zdolność władania mieczem.
-A-ale dlaczego akurat ja? Nie wyróżniam się przecież z tłumu wilków. Istnieje na pewno więcej wilków,którym mogła byś pomóc.
-Masz talent do władania mieczem i tyle.-Wiedziałam,że coś się za tym kryło. Pomyślmy. Dziwna sowa nagle pojawia się w twoim "oknie" i mówi,że nauczy cię władać mieczem,nawet cię nie znając. Wydało mi się to dziwne,ale nie widziałam w niej żadnego demona,ani zła. Wyglądała na dobre stworzenie.
-Zgoda.
-Dobrze więc. Jutro zaczniesz trening.
-Dziękuję. Chodź,mam jeden pokój,który możemy dla ciebie urządzić. Jeśli chcesz,zaproszę Lesti,która potrafi zrobić cuda z kwiatami,albo trawą.
-Jestem wdzięczna za twą gościnność.-Powiedziała i wleciała do pokoju o którym mówiłam.
-W końcu jesteśmy towarzyszkami. -Zaśmiałam się.-A więc. Jak masz na imię?
-Jestem Verdeenoom (czyt.: Wirdinum).
-Ja mam na imię Rene,ale to pewnie już wiesz.
-Tak. Wiem jak masz na imię i jaką masz historię.
-Właśnie,jaką władasz magię,jeśli mogę spytać?
-Magia historii.
-Historii? Możesz zobaczyć przyszłość?
-Przyszłość,przeszłość i teraźniejszość. Wiem co się dzieje na drugim końcu świata. Wiem kiedy umrze ten ptak,który teraz przelatuje  nad twoją jaskinią. Wiem co się dzieje nawet w najgłębszych zakątkach najodleglejszego oceanu.
-Piękna magia.
-Powiedziała bym raczej,że przerażająca.
-Dlaczego?
-Czasem lepiej jest nie wiedzieć niektórych rzeczy. Dobranoc.-Powiedziała i schowała głowę w piórkach.
-Dobranoc.-Poszłam do swojego pokoju i położyłam się spać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz