środa, 28 maja 2014

Od Luny CD Death 119

Kiedy szliśmy jeszcze do jaskini,poprawiłam Death:
-Nigdy nie chciałam mieć dzieci i nie byliśmy razem...-Kiedy weszliśmy do jaskini i zobaczyłam jak wszyscy się ściskają, powiedziałam-Za słodko. Idę stąd. Nie przepadam za dziećmi.-Kiedy byłam już prawie przed jaskinią,jakiś szczeniaczek chwycił mnie za tylną łapę.
-N-nie luupi naaaś pani?-Zapytał.
-Nie  mam ręki do dzieci,więc lepiej idź do reszty,zanim doprowadzę cię do płaczu.-Powiedziałam najmilej jak potrafiłam (choć było to dla mnie trudne). Wtedy młode się rozpłakało. Jego mama podeszła do mnie i zapytała
-Co się stało?
-Nic mu nie zrobiłam. Rozryczało się bez powodu,a byłam dla niego miła. Dla tego nie znoszę dzieci-Odburknęłam i poszłam. W oddali jeszcze usłyszałam jak wszyscy się zbiegają i cieszą na powrót Noris. Ja poszłam na swoją skarpę. Była już noc. Położyłam się tak,że moja przednia łapa wisiała w powietrzu,a pysk był tuż przy krawędzi.
-Phi,chciałam mieć dzieci? Dobre...do tego nigdy nie byliśmy razem.-Mówiłam do siebie.-I jeszcze ja związana z jakimś wilkiem? Chyba wziął mnie za innego wilka.-Wtedy poczułam w powietrzu zapach śmierci.-Ciągle ktoś ginie.-Pomyślałam.-To nie jest daleko,nawet stąd widzę jego duszę. Wciągnę ją tu.-Otworzyłam mój słoiczek i zamknęłam go,gdy dusza była już w środku. Wtedy usłyszałam wołanie Death.
<Death,co dalej?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz