Nie zdążyłam nic powiedzieć,a Surgeon uciekł ze Scarlett. Zdążyłam jedynie wyciągnąć łapę w jego stronę i otworzyć pysk,by zaprzeczyć. Wtedy "napadły" mnie moje siostry i przyjaciele. Głaskali maluchy i gratulowali mi oraz Restiemu. Widział mój słaby nastrój,więc zakończył szybko spotkanie mówiąc,że muszę odpocząć. Położył się obok mnie i polizał w policzek.
-Nic nie zrobimy? On...on zabrał moje dziecko. Nasze dziecko.
-Ty musisz wypoczywać. Ja mogę złożyć mu wizytę.
-Chcę iść z tobą.
-Nie możesz. Poza tym musisz pilnować maluchów.
-A-ale...
<Co dalej Resti?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz