Kiedy otworzył oczy siedziałam przy nim. Poderwał się uderzając swoim czołem o
moje.
-Ała! Nie zrywaj się tak! Zgłupiałeś?-Krzyczałam pocierając obolałe
czoło.
-Co się stało? Czemu miałaś koronę? Gdzie ja jestem?
-J-jaką
koronę? Ał! Chyba za mocno oberwałeś. Czekaj,może jak oddam,to ci się
poprawi?-Zaczęłam go gonić po całej łące,na której
byliśmy.
-Nienieneienineineienienieneinie! Nie potrzeba poprawiać!-Krzyczał
wystraszony. Ze śmiechem skoczyłam na niego,a sekundę później we dwoje leżeliśmy
na ziemi. Ja na jego plecach,a on na brzuchu.
-Mam cię!-Krzyknęłam ze
śmiechem i puknęłam go leciutko w łeb.
-Ał!-Zażartował. Zaraz jednak
spoważniał.-Więc o co chodzi z tą koroną?
-Nie było żadnej korony. Śniło ci
się. Kiedy wszedłeś do jaskini,spadł ci na głowę kamień. Patrz! Jeszcze masz
guza.
<Co dalej Niall?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz