Po chwili usłyszałem głos Surgona :
- No kolego zostałeś ojcem ... - podbiegłem i zacząłem dziękować po chwili byłem w jaskini a tam Lesti spojrzała się na mnie zacząłem nazywać szczeniaki . Gdy doszedłem do ostatniego szczeniaka była do Scarlet podniosłem ją wysoko ale ona cały czas była w tym samej pozie gdy leżała koło matki ze smutkiem położyłem ją na ziemi Lesti spytała :
- Coś się stało ? - spojrzała na szczeniątko.
- N-nie wiem jest nie ruchoma - powiedziałem kładąc Scarlet przy Lesti. Gdy Lesti zaczęła ją lizać ona się nie ruszała pomyślałem ,że .... że, że nie nie żyje . Lestio zaczęła płekać do jaskini wszedł Surgon pogłaskał Scarlet po głowie i ona otworzyła oczy jako pierwsza ze szczeniąt Lesti podziękowała i już chciała ją przytulić kiedy Surgon powiedział :
- Nie możesz jej wziąć ...
- J-j-jakto ? ! - spytała
- Ja ją obudziłem i ja ją wychowam .
- Co ale to dziecko jest moje nie twoje ... - powiedziała schylając głowę.
- Przepraszam takie zasady i wziął Scarlet w pysk i poszedł do swej jaskini nagle przybiegli goście z prezentami...
< Co mówili ? Pytali się co niósł w pysku Surgon ? Co ty na to Lesti jakaś zemsta ? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz