środa, 28 maja 2014

Od Luny CD Death 117

Wtedy zobaczyłam jak przybiega...mój znajomy.
-Luna..to ty!
-Cześć.-Powiedziałam.-Gdzie się podziewałeś?
-N-no wiesz. Poznałem....i założyłem..watahę...
-Dziadku?-Nesis popatrzyła na nas pytająco.
-Znamy się z dzieciństwa.-Wytłumaczyłam.
-Mówiłaś,że nie miałaś przyjaciół.
-Bo nie miałam. Znaliśmy się przez kilka tygodni. Później zniknął.-Wskazałam łapą na Death.
-Dobra. Ożywisz Noris? Proszę.
-Daruj se miłe słówka. Straciłeś swój urok stary zgredzie-Powiedziałam "przyjacielsko".
-A ty baba jaga rób swoje.-Powiedział.
-Nie rozkazuj mi staruszku.
-DOSYĆ!-Przerwała nam Nesis.-Możesz kontynuować proszę?
-Dobra. Jak obiecałam,tak zrobię. Ehh. Będzie trochę trudno,bo jej dusza jest już dawno za bramą.
-Jaką bramą?
-Do nieba. Dusze w moim słoiczku nie zaznają nigdy spokoju,bo je wciągnęłam,zaś dusza Noris,odeszła w górę.
-Mogę przywoływać duchy!-Krzyknęła.
-Ja też.-Odburknęłam. Od razu zrobiła taką minę,jakby niczym się nie wyróżniała od kogokolwiek.- Dobra. Zacznijmy "seans".-Powiedziałam.-Aby przywołać starszą duszę,trzeba soli,świec,30gram soli zwykłej,50ml wody,80ml tłuszczu,2l krwi i ciała zmarłego. Ciało mamy. Sól też-Wyjęłam sól spod swego skrzydła,które się pojawiło i schowałam je.-Świece mam ukryte,. Polecę po nie,a wy w tym czasie ułóżcie Noris na wolnej przestrzeni i upolujcie jej coś dużego,oraz przynieście to,co wymieniłam. Żeby z kości zamienić się w wilka trzeba czasu. Jeśli wszystko dobrze pójdzie i naje się do syta,będzie w pełni sprawna gdzieś za...dwa tygodnie.-Powiedziałam i poleciałam. Kiedy wróciłam wszystko było gotowe. Obok kości wilczycy leżał ogromny jeleń i to,o co prosiłam położone w miseczkach.
-Potrzeba jeszcze takiego jednego. Wy idźcie po niego,a ja to wszystko ogarnę.-Powiedziałam odsuwając truchło od wilczycy na jakieś 20m. Narysowałam wielkie koło z soli i znaki w nim. położyłam świece w narysowanych,wyznaczonych na nie miejscach i czekałam tylko na pożywienie dla nieboszczyka.
-Proszę. Było ciężko,ale jest.-Powiedziała Nesis.
-Dobrze. Połóżcie je obok tamtego. Teraz instrukcje. Pod żadnym pozorem nie wolno wam wejść na krąg,ani go przerwać,bo to,co z tego wyjdzie,będzie nieprzyjemne. Wezmę krew,sól i resztę.-Powiedziałam to wlewając wszystko do jednej miski,po czym wlałam tam trochę własnej krwi i sierści Nesis. Wszystko wylałam na kości nieżywej wilczycy i stanęłam obok niej w środku kręgu.
-Niczego nie dotykajcie i nic nie róbcie bez względu ma to,co zobaczycie lub usłyszycie. Zrozumiano?-Oboje kiwnęli głowami.-Więc zaczynamy.-Powiedziałam i  klasnęłam w łapy kładąc je na naszej wilczej "miksturze". Zaczęłam wymawiać te oto słowa "Lupus exurge a mortuis, et portis, et vitam accipere. Ego Noris lupum!" Linie kręgu zaczęły świecić i poczułam coraz to mocniejszy wiatr od dołu,jednak nic nie "odlatywało". Zamknęłam oczy i kontynuowałam-"Visitemus defunctae spiritus mundi retro oblitus, seditiones!". Rozbłysło oślepiające światło. Zasłoniłam oczy,by nie oślepnąć. Światło znikło,a wokół nas unosiła się czarna mgła. Zobaczyłam jak ciało wilczycy zaczęło się ruszać. 
-Udało się?-Zapytała Nesis. Nagle Death krzyknął patrząc na środek kręgu.
<Co krzyknąłeś Death?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz